Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Niekulinarnie. Pokaż wszystkie posty

Wymarzona Teneryfa

Nie wiem od czego zacząć. Zacznę od początku. O zobaczeniu Teneryfy marzyłam od dawna. Wiadomo, marzenia marzeniami a życie życiem. Los jednak sprzyja nam na tyle, że udało się polecieć i zwiedzić Teneryfę i jedyne czego żałuję to .... brak czasu na zobaczenie wszystkiego. Bieg na Pico del Teide był niesamowitym przeżyciem. Jesteśmy zachwyceni Teneryfą i jej klimatem, ludźmi...wszystkim. Chcemy wrócić. Czytaj dalej ->

Przebywaliśmy w Puerto de la Cruz czyli w północnej części wyspy. Każdy ma inny gust i cel podróży, rzecz jasna, lecz zdecydowanie odradzam południe (Las Americas, Costa Adeje itd.) jeśli chcecie zobaczyć prawdziwą Teneryfę a nie pijanych Anglików (mają z nimi duży problem na wyspie). Na południu wyspy mieszka tylko 6% kanaryjczyków. Wcale im się nie dziwię, drogo i głośno. Jedyny plus, więcej tam słońca niż na północy. Kuchnia kanaryjska fantastyczna, smakowało nam dosłownie wszystko, ale najwięcej chyba zjedliśmy bananów ( platanos canarias) w miodzie palmowym (miel de palma), oraz owoców morza w tym mnóstwo ryb. 


Widok na Playa de Martianez, w tle Lago Martianez

Zachód słońca nad Puerto de la Cruz z Pico del Teide w tle, to był nasz widok z okna z 17 piętra

Puerto de la Cruz nocą


Puerto de la Cruz, Centro Historico (Stare miasto), kolonialna zabudowa


Playa Jardin, Puerto de la Cruz

Dzielnica mieszkalna, Puerto de la Cruz

Taoro Parque, Puerto de la Cruz

Jardin Botanico, Puerto de la Cruz

Jardin Botanico, Puerto de la Cruz

Widok z Monasterio z La Montaneta na dolinę Orotavy i Puerto de la Cruz

Anaga Parque

Mikroklimat w parku Anaga

Miasteczko zalane lawą w 1706 r., Garachico

 Drago milenario w Icod de los Vinios, ponoć ma 1100 lat 

Teleferico, kolejka na Pico del Teide, największą "górę" Hiszpanii czyli 3718 m. n.p.m

 Los roques de Garcia i Pico del Teide

Zdjęcie ze szlaku na wulkanie (po wjeździe kolejką)

Autorka bloga we własnej osobie ;)

Miłego oglądania!

Przepraszam za brak hiszpańskich znaków!

Pytają więc odpowiadam


I teraz nietypowo. Zaproszono mnie do blogowej zabawy i gdyby to nie była Majanka to po raz kolejny odmówiłabym. A z Majanką "znamy się" już tyle czasu, że nie wypadało mi odmówić :) Robię to więc z czystej uprzejmości, bo zabaw blogowych nie znoszę. Koniec końców, stwierdziłam jednak, że przeciętny tu zaglądający człek może się czegoś dowie o autorce, więc...co następuje, podaję odpowiedzi, a skoro pytają to postaram się nie być zdawkowa. Lecz pytać w odwecie nie będę ;)

*Góry czy morze?

Ciężki wybór, ale niech padnie na góry.
Szczególnie nasze, nostalgiczne, piękne Tatry. Ostatnio (nie chciałabym obwiniać naszej latorośli ech, trudno) zaniedbałam wędrówki po szlakach, ale tylko gdy młoda podrośnie ( w maju ma Roczek!) śmigamy z wózkiem, na zazwyczaj omijane przez nas szlaki (te najpopularniejsze, z asfaltem). Ciężko wybrać tylko góry, bo uwielbiam pływać i woda to też mój żywioł :)

*Kubek czy filiżanka?

Filiżanka. Ukochana to jedna jedyna, która ostała się z kompletu ślubnego rodziców, niestety bez talerzyka...Co ja zrobię jak ją rozbiję? Tfu tfu! Kupię Miśnię! ;) I choć najmilej kojarzy mi się kubek ciepłej herbaty pod kocykiem w zimie, to jednak moment odpoczynku i zamyślenia zarezerwowany jest dla filiżanki kawy, bądź herbaty.

*Na dwór czy na pole ?


Ekhm...na zewnątrz ? Na dworze nie mieszkam, w pole siać nie wychodzę ;) Po krakowsku będzie jednak w pole, a, że pochodzę z tych rejonów, to zdarza mi się czasami tak powiedzieć ;)

*Spodnie czy spódnica?

Sukienka :) np. taka jak na zdjęciu, idealna :) Ale, że nie ma jej w opcjach to wybiorę paskudnie niekobiece, Chanel'owskie spodnie, a dla totalnego obrzydzenia dodam, że preferuję jeansy ;)

*Jaki jest Twój ulubiony film?

Uwielbiam kino. I tak, jest mnóstwo świetnych filmów. Nie sposób wskazać jeden. Wybiorę dwa, bo jeden to za mało, a trzy za dużo.
Streetcar Named Desire & The Notebook 
Może i babsko, ale za to jak pięknie.

*Gdybyś mogła sama wybrać sobie imię, jakie byś wybrała? 

Dobrze, że nie musiałam tego robić ;) To trudna decyzja, a zrozumiałam to gdy wybieraliśmy z mężem imię dla córki. Rozalia. Niestety mąż, nawet nie skomentował tego wyboru. Więc Rozalka przegrała. Na tapecie była też Łucja, ale też przegrała.

*Podróż samolotem, samochodem czy pociągiem?

Każda podróż jest fantastyczna niezależnie od środka transportu. W lataniu najwspanialsze jest to, że tak szybko można dostać się w najdalsze zakątki świata. Samochodem można się wszędzie zatrzymać, w pociągu horyzont nie ma końca…

*Potrawa bez której nie wyobrażasz sobie życia? 

Ha! Klasyczny rosół ze swojskiej kury i z domowym makaronem oraz potrawy z kuchni włoskiej. Świat bez makaronu nie byłby już taki sam...

*Gdybyś miał/a możliwość zmienić swój zawód jaki byś wybrał/a? 

Zawsze można zmienić swój zawód. Chcieć to móc. Choć przekwalifikowanie się bywa trudne. Gdybym miała wybierać..nie chciałabym pracować na etacie. Chciałabym otworzyć własną cukiernię, nie taką typową, jakich wiele, lecz zupełnie inną, ale to niestety jest niemożliwe do zrealizowania. Przynajmniej na dzień dzisiejszy.

*Najbardziej szalona fryzura (lub kolor włosów), które miałaś?

Kolor włosów - Blond. To nie było żadne szaleństwo, to była typowa kobieca zachcianka, z którą...bardzo dobrze się czułam i troszkę tęsknię za tym kolorem włosów. Naturalnie jestem ciemną blondynką/jasną szatynką i teraz mam coś w tym deseniu na głowie. A z fryzurami nie lubię szaleć, więc nic ekstrawaganckiego się nie zdarzyło. Chociaż...? Tak! Blond balejaż na życzenie taty w drugiej klasie liceum...to było szaleństwo jak na tamte czasy ;) Obecnie znowu rozjaśniam (ale nieszkodliwie, bo farbą, nie rozjaśniaczem/dekolorem) nie wiem do jakiego etapu, ale chciałabym wrócić do blondu ze zdjęcia..nie sądziłam, że tak dobrze się w nim będę czuła.

*O czym marzysz?







To najtrudniejsze pytanie ze wszystkich. Marzę o wielu przyziemnych rzeczach, jak np. o wyśnionym domu, dalekiej podróży, o MacBook’u ;). Wiecie, że marzenia to nie wszystko, i trzeba zabrać się do roboty aby je zacząć realizować ? Ja już zaczęłam działać, co prawda drobnymi kroczkami, ale do celu. Chciałabym, aby to co planuję i czemu poświęcam obecnie czas „wypaliło”, wtedy żadne marzenie nie będzie nierealne. Nawet ta cukiernia. Chociaż… znając mnie, to za rok, dwa pewnie już pomysł z cukiernią nie będzie „tym jedynym”…

Córa na świecie-przerwa na blogu

Witam wszystkich Czytelników!
Nasza córka jest już na świecie (ur. 14 maja), w związku z tym, że absorbuje cały nasz czas z mężem, jestem zmuszona odstawić gotowanie na dalszy tor, w tym prowadzenie bloga.
A dziecię zdrowe i kochane, skóra zdarta z taty ;)


Pozdrawiam serdecznie wszystkich zaglądających!

Durszlak zakończył działalność

Jest mi niezmiernie przykro, że tak fajna strona jak Durszlak zakończyła działalność. Trudno mi zrozumieć dlaczego tak nagle wszystko zostało usunięte, z dnia na dzień.

Nie wyobrażam sobie teraz funkcjonowania w blogosferze bez Durszlaka :( Strasznie się do niego przywiązałam.

Jak ja Was wszystkich odnajdę ? :(

Dzień dobry :)

Witam Serdecznie wszystkich nowo przybyłych jak i starych bywalców mojej strony na onecie Wino i Oliwki :)

Zdecydowałam się na przeniesienie bloga z powodów czysto funkcjonalnych i estetycznych.
Obecna strona jeszcze wymaga dużej dozy dopieszczenia, lecz dopiero się uczę. Proszę więc o cierpliwość :)

Mam nadzieję, że będzie Wam miło gościć u mnie i zatrzymacie się tutaj na dłużej :)

Wszelkie uwagi odnośnie szaty graficznej i innych spraw mile widziane :)

Pozdrawiam
Monika