Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ciasta drożdżowe. Pokaż wszystkie posty

Drożdżowa gwiazda z makiem


Przecudne! - tak powiedziałam, gdy zobaczyłam to ciasto na Kwestii Smaku. Musiałam go ukręcić, więc szybko podskoczyłam po masę makową (została ostatnia mała puszka w sklepie!) i bawiłam się w skręcanie ;) Ciasto robi się szybko i całkiem sprawnie. Nie zajmuje wiele czasu, a naprawdę warto, ponieważ jest przepyszne, mięciutkie, pachnące i nie słodkie (nie lubię zamulających ciast)! Idealne na święta. Polecam!














Składniki 

500 g mąki pszennej
30 g świeżych drożdży
50 g cukru
180 ml mleka
2 jaja
50 g masła

Poza tym:
1 jajo do posmarowania ciasta
400 g masy makowej (w oryginale 300 g ale spokojnie mieście się 400 g) lub domowej masy makowej

Do miski wsypać mąkę, zrobić dołek, wkruszyć do niego drożdże i posypać cukrem. Stopniowo wlewać do dołka ciepłe mleko mieszając je z drożdżami (robiłam to palcami) i zagarniając kilka łyżek mąki. Przykryć ściereczką i zostawić na 10 min (u mnie wyrastało 15 min) do wyrośnięcia.

Dodać jajka i delikatnie zacząć mieszać łyżką wszystkie składniki. Gdy zgrubnie się połączą, dodać roztopione, ciepłe masło i zacząć wyrabiać składniki (robiłam to dłonią). Wyrabiać ciasto 10-15 minut, aż będzie gładkie i elastyczne. Przykryć i odstawić na około 45 minut do wyrośnięcia.

Ciasto wyłożyć na stolnicę oprószoną mąką i uformować kulę, podzielić na 4 części. Rozwałkować pierwszy placek ciasta na średnicę około 25 cm (u mnie wyszło koło 30 cm). Położyć go na wyłożonej papierem do pieczenia blasze (u mnie ta z piekarnika). Rozsmarować 1/3 masy makowej, pozostawiając około 1 cm wolnego brzegu. Rozwałkować drugi kawałek ciasta i położyć go na pierwszym placku, ponownie posmarować masą makową i położyć 3 płat ciasta. Posmarować reszta masy i przykryć ostatnim krążkiem.

Ciasto pokroić na 16 części, nie docinając go do samego środka (pozostawić środek bez nacinania). Każdy kawałek okręcić 2 razy, parami na zmianę, tzn. jeden kawałek okręcić w lewo a drugi sąsiadujący w prawo. Przekręcone kawałki każdej pary zlepić na końcu. Odstawić na około 20 minut do wyrośnięcia.

Piekarnik rozgrzać do 180 stopni C. Wierzch delikatnie posmarować roztrzepanym jajem i wstawić do nagrzanego piekarnika. Piec około 25 minut (u mnie 23 minuty) na złoty kolor. Wyjąć z piekarnika i po lekkim przestudzeniu, rozkroić. Można polać lukrem z 1/2 szklanki cukru pudru i 1 gorącej łyżki soku z cytryny.

Smacznego!





Maślane ciasto drożdżowe


Od dawna miałam na takie ochotę. Aby cieszyć się jego wspaniałym i nieskomplikowanym smakiem, wystarczy dobrej jakości masło z odpowiednią zawartością tłuszczu. Dodatek sera białego sprawia, że zyskuje ciężkości i wilgotności. Pięknie wyrasta i szybko się piecze. Najlepsze jest po upieczeniu, w tym samym dniu. Możemy go jednak przechować w szczelnym pojemniku i na drugi dzień również będzie smaczne. A pachniało nieziemsko podczas pieczenia! Zjedliśmy je w jeden wieczór ;)

Składniki na średniej wielkości formę ok 31 cm x 21 cm

1 szklanka mleka
1 jajo
25 dag masła
3 szklanki mąki pszennej + 2 łyżki do zaczynu
3 dag świeżych drożdży
1 szklanka cukru
25 dag twarogu (dałam półtłusty)
2 opakowania cukru waniliowego (16 g x 2)
skórka starta z 1 cytryny (jeśli nie lubicie można pominąć)

Drożdże rozcieramy z 2 łyżkami cukru w misce. Zalewamy małą ilością ciepłego (nie gorącego!) mleka i dodajemy 2 łyżki mąki, mieszamy. Odstawiamy pod przykryciem do wyrośnięcia  na około 20 minut. Mąkę przesiewamy do dużej miski. 1/3 masła roztapiamy i studzimy. Miksujemy masło z resztą mleka, 0.5 szklanki cukru, jajkiem, twarogiem i skórką cytrynową (masa będzie płynna). Do przesianej mąki dodajemy wyrośnięty rozczyn, masę twarogową, mieszamy ręką (lub mikserem) rzez 5 minut i odstawiamy do wyrośnięcia na około 45 minut. 
Wyrośnięte ciasto wykładamy do formy wyłożonej papierem do pieczenia i odstawiamy na 20 minut. Resztę masła kroimy na kawałki i wciskamy w ciasto. Posypujemy cukrami waniliowymi i resztą cukru. Wkładamy do piekarnika rozgrzanego do 200 stopni i pieczemy 25-30 minut.

Smacznego!

Drożdżówki ze śliwkami - jak z cukierni!



To najlepsze drożdżówki ze śliwkami jakie mi wyszły. Są przepyszne. Dlatego dzielę się przepisem :) Ciasto jest zwarte tzn. trzyma fason przy wypieku ale zarazem mięciutkie i smaczne. Nie ma wiele trudności w ich przygotowaniu, ot klasyczne drożdżowe. A owoce, myślę, że można wykorzystać każde. Choć grzechem byłoby nie użyć śliwek lub jabłek, gdy mamy na nie sezon. Jeśli lubicie kruszonkę na wierzch, to polecam tę: boska kruszonka
Zapraszam na drożdżóweczki jak z cukierni!




Składniki

2,5 szklanki mąki + 2 łyżki
1 szklanka mleka
50 g drożdży, świeżych
50 g masła lub margaryny
0,5 szklanki cukru
1 jajo + 1 żółtko do posmarowania drożdżówek
szczypta soli
1 łyżka rumu lub kilka kropli aromatu rumowego
50 dag śliwek węgierek
cynamon
perlisty cukier, gruby do wypieków

Drożdże rozkruszamy do miski, posypujemy 2 łyżkami cukru i rozrabiamy łyżką na płynną konsystencję. Wlewamy podgrzane mleko (ciepłe, nie gorące!) i 2 łyżki mąki. Mieszamy dokładnie i odstawiamy do wyrośnięcia na około 20 minut. Rozpuszczamy masło.

Mąkę przesiewamy do misy, dodajemy szczyptę soli, cukier, jajo, letnie masło, rum/aromat. Dodajemy wyrośnięty rozczyn, wyrabiamy wszystko rękoma przez 2-3 minuty. Oprószamy mąką i odstawiamy pod przykryciem do podwojenia objętości.

Śliwki myjemy, przekrawamy na pół i wyrzucamy pestki. 

Gdy ciasto urośnie, wykładamy je na obsypaną mąka stolnice, chwilkę wyrabiamy, podsypujemy mąka jeśli się klei, rozwałkowujemy na grubość 1-1,5 cm i wycinamy małą miseczka bądź kubkiem drożdżówki (średnica około 8-10 cm). Robimy wgłębienie pięścią i układamy po 3-4 połówki śliwki, dociskamy je palcami. Układamy drożdżówki na blasze wyłożonej papierem do pieczenia, smarujemy rozkłóconym żółtkiem brzegi i posypujemy perlistym cukrem. Odstawiamy ponownie do wyrośnięcia na około 30 minut lub dłużej (powinny być widocznie puszyste).

Pieczemy w piekarniku nagrzanym do 180 stopni C na rumiano tj. około 20 minut.
Studzimy.

Smacznego!

Pączusie cynamonowe



Takie pączusie smaży się w różnych krajach na całym świecie, różnią się ilością składników, jakimś magicznym  dodatkiem. Spotkamy je w Brazylii, Skandynawii, Stanach Zjednoczonych a nawet w Afryce, i w wielu innych krajach. Mi wpadły do głowy całkiem przypadkowo. Zasmakowałam się w takich pączusiach kupionych w cukierni i postanowiłam sama takie upiec. Byłam solidnie zdziwiona, że smakiem, moje niczym się nie różnią od kupnych. Jak z cukierni! Przy ich przygotowywaniu też nie stracimy czasu, są całkiem łatwe do zrobienia. A tak nawiasem mówiąc...to taka mała zaraza, można je jeść bez opamiętania, są mięciutkie, pachnące, idealne. A cynamon rozgrzeje najbardziej zziębnięte serca ;) Najlepsze parę godzin po upieczeniu gdy "nasiąkną" cynamonem. Bajka. Polecam!



Składniki na około 50-60 sztuk

3-3,5 szklanki mąki
200 ml mleka
100 g masła
50 g drożdży, świeżych
1 jajo
2 żółtka
1 łyżeczka cynamonu, płaska
0.5 szklanki cukru
1 litr oleju lub Planty do smażenia

Do obtoczenia: 1 łyżeczka cynamonu + 4 łyżeczki drobnego cukru

Mleko zagrzewamy z masłem do momentu rozpuszczenia się masła. Drożdże kruszymy posypujemy dwoma łyżkami cukru, rozcieramy i zalewamy mlekiem z masłem (nie może być gorące!). Dosypujemy 2-3 łyżki mąki, mieszamy, rozcierając grudki i odstawiamy do wyrośnięcia.

Mąkę przesiewamy do misy, dodajemy cynamon, jajo, żółtka i cukier. Wlewamy do mąki wyrośnięty rozczyn i wyrabiamy całość ręką (lub mikserem z odpowiednimi łopatkami) około 5 minut. Ciasta nie odstawiamy do wyrośnięcia lecz od razu lepimy małe kulki, wielkości pomiędzy orzechem włoskim a piłeczką do ping ponga ;) wg gustu. Podczas lepienia i wyrabiania w dłoniach, oprószamy ręce mąką. Pączusie nie powinny mieć żadnych rys, szczelin, bo będą brzydko się smażyć.

Ulepione pączusie odstawiamy na oprószonej mąką tacy do wyrośnięcia (w zależności od temp. 30 minut do 1 godziny).

Tłuszcz rozgrzewamy. Wrzucamy na próbę jednego pączka i smażymy na średnim ogniu (nie za dużym, bo się spalą) na rumiano. Ja smażę po 6-8 pączków na raz, w zależności od wielkości Waszego naczynia.

Pączusie studzę. Na przestudzone sypię cynamon z cukrem, tak aby dokładnie je obtoczył (potrząsam miską w której to robiłam.)

Smacznego!

Przepis dodaję:
 


Strucla lub warkocz drożdżowy z makiem

Witam w Nowym Roku! Mam nadzieję, że miło spędziliście święta i sylwestra ? :) U mnie było spokojnie, smacznie i domowo :) Chciałam pochwalić się, że piernik staropolski wyszedł! Hura! Ale będę go ulepszać jeszcze. Smakowo. Przepis więc wrzucę na kolejne święta. Tak, tak, troszkę poczekacie ;) Dzisiaj natomiast, załączam dla potomności przepis na pyszne strucle lub struclę i warkocz drożdżowy. Przepis jest bardzo dobry. W tamtym roku wyszły mi 3 strucle (a przepis miałam na 6 sztuk! kto by to zjadł?!), w tym roku zrobiłam strucle jeszcze inaczej i to jest przepis według, którego będę piec strucle co roku na święta. Nie trzeba ich zawijać w papier, nie pękają i są przepyszne. Zostawiam go więc Wam :) Zachęcam do zrobienia warkocza, wyszedł super, pięknie wyglądał i  był miłą odmianą od klasycznie zrolowanej strucli. 
No i Wszystkiego Najlepszego w Nowym Roku ! :)




Składniki na 2 strucle lub 1 strucle i  1 warkocz

Ciasto drożdżowe:
2,5 szklanki mąki
0.5 szklanki cukru
0.5 szklanki mleka
5 dag masła
1 jajo
1 żółtko
3 dag drożdży, świeżych
skórka starta z połowy cytryny (można pominąć jeśli nie lubicie)
1 opakowanie (16 g) cukru waniliowego

Nadzienie:
400-500g masy makowej (w tym roku gotowa z puchy marki Bakalland) jeśli chcecie domowa, zapraszam TUTAJ

Lukier:
15 dag cukru
1 białko
sok z połowy cytryny

Wszystkie składniki powinny być ciepłe tzn w temperaturze domowej!

Przygotowanie ciasta: drożdże rozkruszamy w misce, dodajemy łyżkę cukru, zalewamy ciepłym (nie gorącym!) mlekiem, wsypujemy 1 łyżkę mąki, mieszamy i odstawiamy rozczyn przykryty ściereczką w ciepłe miejsce na około 20-30 minut do wyrośnięcia. 

Jajko i żółtka ucieramy trzepaczką z resztą cukru i cukrem waniliowym, dodajemy wyrośnięty rozczyn, resztę mąki, rozpuszczone ciepłe masło i skórkę z cytryny. Wyrabiamy ciasto ręcznie lub mikserem z widełkami do drożdżowego, ja wolę ręcznie), aż składniki się połączą i odstawiamy do wyrośnięcia, pod przykryciem, w ciepłym miejscu.

Gdy ciasto podwoi objętość, dzielimy go na dwie części i robimy dwie strucle lub struclę i warkocz w następujący sposób:
Jedną część ciasta (na strucle) rozwałkowujemy na kształt prostokąta, cienko, aż ciasto nam pozwoli. Smarujemy całość połową masy makowej, zastawiając krótsze brzegi 3 cm bez masy. Rolujemy całość jak na klasyczną roladę/struclę, końce bez masy podwijamy i wsuwamy po ciasto. 
Drugą część ciasta (na warkocz) dzielimy na trzy części, każdą z nich rozwałkowujemy na prostokąt, starając się aby wszystkie były podobnej długości i szerokości. Każdą część smarujemy pozostałą masą makową. Wszystkie zwijamy jak roladę. I pleciemy warkocz, taki jak na głowie ;) Końce ciasta składamy i podwijamy pod spód.

Struclę i warkocz odstawiamy pod przykryciem do wyrośnięcia na minimum godzinę lub dłużej jeśli widzimy, że mało urosły (powinny być dobrze "spuchnięte"). Ja piekłam je razem na jednej dużej blasze.

Gdy wyrosną smarujemy je wodą lub mlekiem i wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 160 stopni C. Gdy je włożymy podwyższamy temperaturę do 180 stopni C i pieczemy 20-30 minut. Trzeba patrzeć aby skórka się nie przypiekła zbytnio, możemy ją wtedy przykryć papierem do pieczenia lub folią aluminiową. 

Gotowe strucle polewamy lukrem: białko ucieramy drewnianą gałką na gładko z  cukrem i sokiem z cytryny.

Dekorujemy dowolnie. U mnie są to różowe płatki, fioletowy cukier.

Smacznego!

Mini-bułeczki drożdżowe z jabłkami i cynamonem


W związku z tym, iż jabłek u mnie dostatek (moje dziecię nie lubi jabłek sic!) wszystkie ostatnie wypieki są z ich udziałem, bo jakoś muszę je zużyć. Na dodatek to jabłka "ekologiczne" z tzn. z regionów nie nawożonych,  z czystym powietrzem vel Podkarpacia. I tak, było już sto odmian szarlotki, rogale drożdżowe z jabłkami i kokosem a teraz mini-bułeczki. Bułeczki na trzy kęsy, super do pracy, do popołudniowej kawki. Mięciutkie, mleczne, pachnące z delikatnie chrupiącą kruszonką i aromatem cynamonu. I z tymi oto bułeczkami zostawiam Was na weekend :)





Składniki na 22-25 bułeczek

Mini bułeczki:
3,5 szklanki mąki
3 jaja
4 dag drożdży
1 szklanka cukru pudru
8 dag masła, roztopione
1 szklanka mleka
16 g cukru waniliowego (1 opakowanie)
szczypta soli
3-4 jabłka
1 płaska łyżeczka cynamonu

Delikatnie chrupiąca kruszonka: 
0.5 szklanki mąki krupczatki
6 dag masła
1/3 szklanki cukru pudru

Do ciepłego (nie gorącego!) mleka dodajemy pokruszone drożdże i 1 łyżkę cukru, czekamy aż się rozpuszczą i dodajemy łyżkę mąki, mieszamy i odstawiamy do wyrośnięcia w ciepłe, nieprzewiewne miejsce.

W tym czasie (15 minut drożdże powinny wyrastać) białka oddzielamy od żółtek i ubijamy na sztywną pianę ze szczyptą soli. Wyrośnięty rozczyn łączymy z pozostałym cukrem pudrem, cukrem waniliowym, żółtkami i przesianą mąką, składniki lekko wyrabiamy, do połączenia. Następnie dodajemy letnie masło, pianę z białek i wyrabiamy całość na jednolitą masę. Odstawiamy do wyrośnięcia pod ściereczką w ciepłym miejscu na około 1 godzinę.

W tym czasie przygotowuje jabłka. Obieramy, kropimy na małą kostkę i mieszamy z cynamonem (można dodać 1 łyżkę cukru).

Gdy ciasto podwoi objętość wykładamy je na oprószoną mąką stolnicę, formujemy wałek i dzielimy na równe części (tak aby było ich 22-25). Każdą część lekko rozwałkowujemy (ja rozciągałam palcami), na środek kładziemy po łyżce jabłek i zlepiamy palcami brzegi. Miejscem zlepienia układamy na blasze wyłożonej papierem do pieczenia w niewielkich odstępach (5 cm). Odstawiamy bułeczki do wyrośnięcia.

Włączamy piekarnik na 160 stopni C.

Przygotowujemy kruszonkę: miękkie masło łączymy palcami z mąką i cukrem, aż powstanie konsysntencja kruszonki.

Wyrośnięte bułeczki smarujemy ciepłą wodą, mlekiem lub roztrzepanym jajem, posypujemy kruszonką i pieczemy do zrumienienia (około 20-30 minut).

Smacznego!

^Inspiracją był przepis z książki E. Aszkiewicz i R. Chojnackiej "365 obiadów na polskim stole na co dzień i od święta". Rzecz jasna, zmodyfikowany do granic możliwości, ale podaję źródło ;)

Ciasto drożdżowe przekładane ze śliwkami o migdałowo-cynamonowym aromacie


Nieskromnie napiszę: jest boskie. To mój pierwszy przekładaniec drożdżowy i wyszedł super, więc gorąco zachęcam, nie bójcie się i pieczcie! To kolejne ciasto ze śliwkami, ale póki mamy na nie sezon, warto jak najwięcej z nich korzystać w kuchni, choćby dla ich właściwości zdrowotnych ( są bogate w sole mineralne, witaminy A, B1 i C). Aczkolwiek, obiecuję, ciasta z innymi owocami jak śliwki, również się pojawią :) 
A niniejsze ciasto. Dlaczego boskie? Bo śliwki w migdałowo-cynamonowej posypce są tak aromatyczne.... ona wydobywa z nich wspaniały smak. A w połączeniu z drożdżowym ? Zachwyci Was!

PS. Niebawem zaglądnę do Was, tymczasem kończymy się urlopować z mężem i dzieciorem ;)



Składniki na dużą prostokątną blachę

Ciasto drożdżowe:
50 g świeżych drożdży
1/4 l ciepłego mleka
1 szklanka cukru
4 szklanki mąki
szczypta soli
skórka starta z połowy cytryny
125 g masła
2 jaja

Nadzienie śliwkowe z migdałowo-cynamonową posypką:
około 1 kg śliwek
0.5 szklanki mielonych migdałów
0.5 szklanki cukru brązowego (ewentualnie zastępujemy zwykłym)
1 łyżeczka cynamonu
brązowy cukier do posypania lub cukier puder

Przygotowanie ciasta: drożdże rozpuszczamy z łyżką cukru, zalewamy ciepłym (nie gorącym!) mlekiem, dodajemy 2 łyżki mąki i odstawiamy do wyrośnięcia pod ściereczką na około 15 minut. 

W tym czasie, mąkę mieszamy z cukrem, solą i skórką cytryny. Rozpuszczamy masło. Dodajemy do mąki  wyrośnięty rozczyn, następnie ciepłe masło i jaja (w temp. pokojowej). Ciasto zagniatamy rękoma około 5 minut. Odkładamy do wyrośnięcia w ciepłym miejscu na około 30 minut (aż podwoi swoją objętość). 

Nadzienie: W tym czasie śliwki myjemy, oczyszczamy z ogonków i pestek, kroimy w ćwiartki. Formę wykładamy papierem do pieczenia. Migdały, cukier i cynamon mieszamy razem.

Połowę wyrośniętego ciasta rozwałkowujemy na oprószonej mąką stolnicy i wykładamy do formy. Układamy na nim śliwki. Zasypujemy je posypką migdałowo-cynamonową, równomiernie. Nakładamy na śliwki drugą połowę rozwałkowanego ciasta. Ciasto odstawić na około 20 minut do ponownego wyrośnięcia. Możemy posypać je brązowym cukrem.

Pieczemy ciasto w piekarniku nagrzanym do 190 stopni C około 30 minut, aż do zbrązowienia wierzchu.

Po upieczeniu, studzimy i posypujemy cukrem pudrem jeśli nie posypywaliśmy brązowym wcześniej.

Smacznego!


Przepis dodaję do akcji:

Ciasto drożdżowe ze śliwkami i kruszonką II



Postanowiłam przygotować raz jeszcze przepis "krok po kroku" na to ciasto. Wokół poprzedniego przepisu (Ciasto drożdżowe ze śliwkami i kruszonką) krąży wiele różnorakich rozważań, a ponieważ jest on dosyć trudny w wykonaniu, tym samym, mnóstwo pytań. Przepis w tym poście, numer 2, jest łatwiejszy i daje pewność, że ciasto nie opadnie po upieczeniu. Co ważne, nie trzeba go usilnie wyrabiać rękoma, wystarczy do połączenia składników. Jak zaczynałam piec drożdżowe bałam się najbardziej wyrabiania, tutaj pomijamy ten etap. Ciasto jest puszyste, dosyć wysokie ze smaczną kruszonką. Nie zawiera ono skórki z cytryny. To klasyczne drożdżowe na bazie którego możemy piec je z różnymi owocami (rabarbar, truskawki, jagody). Polecam gorąco jeśli poprzednia wersja okazała się zbyt trudna, to ciasto na pewno się uda :)


Składniki na dużą prostokątną formę

Wszystkie składniki powinny być temperatury pokojowej!
Ciasto drożdżowe:
3 szklanki mąki pszennej
3/4 szklanki cukru
3,5 dag świeżych drożdży
7/8 szklanki mleka
5 jaj
0.5 łyżeczki soli
10 dag masła lub margaryny
16 g cukru waniliowego
1 jajo do posmarowania ciasta

Kruszonka:
0.5 szklanki mąki pszennej
4 dag masła
3 łyżki cukru

Poza tym:
około 50-60 dag śliwek, tak aby pokryły ciasto

Przygotować ciasto: w misce rozcieramy łyżką drożdże z łyżką cukru (zdj. 1). Dodajemy podgrzane (nie gorące, ale dobrze ciepłe) mleko i 1/3 mąki. (czyli 1 szklankę) (zdj.2). Mieszamy aż rozczyn będzie miał konsystencję gęstej śmietany (zdj. 3). Odstawiamy rozczyn w ciepłe miejsce (koło kuchenki, kaloryfera), bez przeciągów, przykryty ściereczką do wyrośnięcia na około 15-20 minut.



Następnie przesiewamy pozostałą mąkę do większej miski. Jaja z cukrami, solą podgrzewamy w metalowej misce stawiając ją na garnku z wrzącą wodą i ucieramy trzepaczką na parze. Masło roztapiamy.


Wyrośnięty rozczyn dodajemy do misy z przesianą mąką, następnie wlewamy do niego ciepłe jaja i mieszamy wszystko ręką aż do połączenia składników. Następnie wlewamy ciepłe (nie gorące!) masło i wyrabiamy ciasto do całkowitego wchłonięcia tłuszczu. Ciasto jest dosyć rzadkie, ale nie przestraszmy się tego, bo nie ma to znaczenia. Oprószamy wyrobione ciasto mąką i odstawiamy przykryte ściereczką w ciepłe miejsce do wyrośnięcia na 40-60 minut.






W tym czasie śliwki myjemy, przekrawamy na pół, wyrzucamy pestki. Przygotowujemy kruszonkę:
mąkę mieszamy z cukrem i dodajemy roztopione masło. Wyrabiamy palcami, aż kruszonka stanie się grudkowata.




Wyrośnięte ciasto wykładamy do wyłożonej pergaminem formy (wyrównujemy go palcami/dłońmi natłuszczonymi np. resztką masła roztopionego, wtedy ciasto nie przylepi nam się do ręki). Smarujemy jajem. Układamy śliwki skórką do dołu i posypujemy kruszonką. Odstawiamy do ponownego wyrośnięcia na około 30 minut. Wkładamy do piekarnika rozgrzanego do 170 stopni, podkręcamy na 190 stopni i pieczemy około 20-25 minut na złoto-brązowy kolor.





Wyjmujemy. Studzimy. Kroimy. Ja lubię jeść jeszcze ciepłe :)

Smacznego!

Ciasto dodaję do akcji:

Warkocz drożdżowy z malinami



W malinowym chruśniaku, przed ciekawych wzrokiem
Zapodziani po głowy, przez długie godziny
Zrywaliśmy przybyłe tej nocy maliny.
Palce miałaś na oślep skrwawione ich sokiem.
                                     B. Leśmian

Maliny są wspaniałe. Zastanawiałam się co z nich upiec. Przez głowę przemknęło mi wiele różnych pomysłów, od galaretek, po musy, sorbety, tarty aż stanęło na drożdżowym. W klasycznym drożdżowym cieście jakoś ich nie widziałam..stwierdziłam, że muszę wykombinować coś innego. I tak powstał warkocz drożdżowy. Wydaje się trudny ? Nic bardziej mylnego. Przepis jest banalnie prosty w wykonaniu, z suchych drożdży i tak naprawdę, to nie ma wiele przy nim roboty. Szybko, łatwo i smacznie. Koniecznie posypcie warkocz po wierzchu brązowym cukrem, bo zapach który wydziela przy pieczeniu nie da się porównać z niczym innym :) To mój pierwszy warkocz, więc wybaczcie niedociągnięcia ;)





Składniki na 1 warkocz dł. ok. 50-60 cm

2,5 szklanki mąki pszennej
1 opakowanie drożdży instant (7 g)
1 jajo, temp. pokojowa
0.5 szklanki cukru
10 dag masła, temp. pokojowa
0.5 szklanki mleka
2-3 łyżki brązowego cukru
1 żółtko, do posmarowania warkocza
1,5-2 szklanki malin

Mąkę przesiewamy do miski, mieszamy z drożdżami. Dodajemy masło, cukier, jajo i dobrze ciepłe (nie gorące!) mleko. Całość zagniatamy rękami na gładką masę lub używamy do tego miksera ze specjalnymi końcówkami do drożdżowego. Odstawiamy ciasto, przykryte ściereczką na około 30 minut, aż wyrośnie.

Wyrośnięte ciasto rozwałkowujemy na stolnicy na kształt prostokąta ( dł. na całą stolnicę, szerokość około 20 cm). Zaznaczamy na cieście trzy paski, środkowy nieco mniejszy- na nim rozkładamy maliny. Foto->
Następnie obie strony ciasta nacinamy nożem (ja zrobiłam to nożem do pizzy, było szybciej), na około 2-3 cm paski. Tak powstałe paski przekładamy (zaplatamy jeden na drugi, na zmianę z każdej strony) do wewnątrz tworząc warkocz. Przenosimy warkocz na wyłożoną papierem do pieczenia formę (dużą prostokątną, na całą półkę piekarnika), ja zrobiłam to za pomocą dwóch drewnianych szpatułek.
Smarujemy warkocz roztrzepanym żółtkiem, posypujemy brązowym cukrem. Odstawiamy do wyrośnięcia na około 20 minut.

Pieczemy 20-25 minut w 175 stopniach C w rozgrzanym piekarniku.

Smacznego!
Przepis dodaję do akcji: