Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kuchnia amerykańska. Pokaż wszystkie posty

Ciasteczka owsiane z masłem orzechowym i czekoladą



Są to ciasteczka Marthy Stewart. Dokładnie: Peanut Butter-Chocolate Chip Oatmeal Cookies. Zmniejszyłam tylko ilość cukru, orzechów i czekolady. Bo miałam wrażenie, że z dwoma szklankami cukru i czekolady będą strasznie słodkie. Wyszły wspaniałe. To zdecydowanie najlepsze czekoladowo-orzechowe ciasteczka jakie jadłam. Gorąco polecam :)





Składniki na około 40-50 ciasteczek

3 szklanki płatków owsianych górskich
1/3 szklanki mąki pszennej pełnoziarnistej (można dać zwykłą jeśli nie macie)
1 łyżeczka sody oczyszczonej
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki soli
1 szklanka brązowego cukru
20 dag masła, miękkie
0.5 szklanki masła orzechowego
2 jaja
1 łyżeczka ekstraktu z wanilii (lub kilka kropli aromatu jeśli nie macie)
1 szklanka posiekanych orzeszków ziemnych (bez soli, np. prażonych)
1 szklanka posiekanej gorzkiej czekolady (można użyć też deserowej lub mlecznej)

Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni C.

W jednej misce mieszamy płatki, mąkę, sodę, proszek i sól.

W drugiej misce ucieramy mikserem masło z cukrem i masłem orzechowym około 5 minut na średnich obrotach. Dodajemy jajka i wanilię. Ucieramy krótko na najniższych obrotach do połączenia. Wsypujemy suche składniki z pierwszej miski, ucieramy do połączenia i na koniec dodajemy orzechy z czekoladą, łączymy. Ja wymieszałam je dokładnie szpatułką silikonową.

Używając małej łyżki do lodów nabieramy ciasteczka i układamy o obok siebie na blasze wyłożonej pergaminem w 5 cm odstępach (urosną). Ja robiłam mniejsze odstępy tj 2-3 cm.*

Pieczemy na złotobrązowy kolor przez 12-15 minut. studzimy na kratce.

Można je przechowywać w szczelnym pojemniku przez 2-3 dni.

Smacznego!

Bułeczki z jagodami


Dla mnie to muffinki! Ale idąc za autorem przepisu postanowiłam nazwać je jak w książce. Nie bądźmy jednak małostkowi i nie kłóćmy się o nazwę. Zwał jak zwał. Ważne, że....przepyszne! Przeszukałam cały Durszlak za takimi muffinami z borówkami amerykańskimi i żadne mi nie pasowały. A więc co? Otworzyłam jedną z moich ulubionych książek z wypiekami i... taaa daaam! Są! Mięciutkie z chrupiącą skórką, pachnące. Omyłkowo dałam za dużo cukru, ale, że borówy kwaskowe to wyszły w sam raz :)

A dziecię moje rozkładało je na czynniki pierwsze ;) I skubiąc po troszku jadło.

PS. Zapalenie oskrzeli zamieniło się w anginę z gorączką :) ale już mi przechodzi, ufff. Dlatego tak "mnie mało" na blogu.




Składniki na 12-16 sztuk

375 g mąki 
1 łyżka proszku do pieczenia
165 g drobnego brązowego cukru
125 g niesolonego masła, roztopionego
2 jaja, lekko roztrzepane
250 ml mleka
185 g świeżych borówek amerykańskich (jeśli nie macie to naszych polskich jagód)

Piekarnik rozgrzewamy do 210 stopni C. Formę na muffiny natłuszczamy masłem lub wykładamy papilotkami. 

Do dużej miski przesiewamy mąkę z proszkiem do pieczenia. Dodajemy cukier, mieszamy, robimy wgłębienie i wlewamy roztopione masło, jaja oraz mleko. Mieszamy niebyt energicznie ani zbyt długo, ciasto ma być grudkowate. Dodajemy umyte jagody i mieszamy. 

Ciasto przekładamy do 3/4 wysokości foremek i pieczemy 20 minut do zrumienienia. Studzimy na kratce. 

Smacznego!

Przepis pochodzi z książki "Dania słodkie" Wyd. Wega Delbana Polska

Tarta karmelowo-limonkowa z bezą (Key Lime Meringue Tart)



Dawno nie piekłam nic z kuchni amerykańskiej. Jako, że ostatnio mam totalnego świra na punkcie tart, a przyszła mi niespodziewana ochota na limonki, zaczęłam szukać przepisu na coś słodkiego. I tak w mojej ulubionej książeczce ze słodkościami znalazłam przepis na "Ciasto limonkowe". Ja, człowiek dociekliwy, wyszperałam, że ciasto to, to nic innego jak Key Lime Pie. Przepis pochodzi z XIX wieku z Florydy. Jest to forma deseru z limonek, mleka skondensowanego i ciasta kruchego. W oryginale z białek ubija się bezę, czego nie było w przepisie z książki. Jak to mam w zwyczaju, "dodałam" do przepisu bezę. I to był super pomysł, bo beza dopełniła smak ciasta i nadała mu piękny wygląd. Nadzienie jest wyjątkowo słodkie, także tartę polecam koneserom największych słodkości, takim jak mojemu mężowi na przykład ;) 
A już w szczególności wszystkim Walentynkowiczom ;)



Składniki na formę o średnicy 23 cm

Ciasto kruche -> polecam z TEGO przepisu

Nadzienie karmelowo-limonkowe:
1 puszka (około 500g) mleka skondesowanego słodkiego (ugotowanego)
125 ml soku z limonki ( ja wycisnęłam sok z 3 limonek)
skórka starta z 2 limonek
3 żółtka

Beza:
3 białka
6 łyżek cukru pudru
szczypta soli

Piekarnik rozgrzać do 180 stopni C. Ciasto rozwałkować na natłuszczoną i obsypaną bułka tartą formę, podociskać do rantów i wstawić do lodówki na 30 minut. Następnie nakłuwamy ciasto widelcem i podpiekamy 10 minut w piekarniku. Wyjmujemy.

Trzepaczką (blender z odpowiednią końcówką) ubijamy żółtka, dodajemy mleko skondensowane, sok i skórkę z limonki. Dokładnie mieszamy. Wlewamy na przygotowane ciasto, wygładzamy i pieczemy 20 minut.

W tym czasie ubijamy białka z solą na sztywno, dosypujemy porcjami cukier puder. Ubijamy aż beza będzie gładka lśniąca i będzie stawiała nam opór ;). Bezę wykładamy fantazyjnie na upieczony krem i dopiekamy jeszcze 10-15 minut, lub gdy beza będzie zrumieniona. Wykładamy ciasto, studzimy 2-3 godziny*. 

Smacznego!

* można schłodzić tartę w lodówce, ale gdy całkiem wystygnie

Inspiracja: Dania słodkie, Wyd. Wega Delbana Polska

Przepis dodaję do akcji:

Najsmaczniejszy chlebek bananowy


Uwielbiam to ciasto za jego prostotę, szybkość przygotowania i smak. Ma same zalety :) Piekłam różne chlebki bananowe, ale ten moim zdaniem jest najlepszy. Jak to ja, mam w zwyczaju kombinatorstwo, upiekłam "po swojemu" i bez skromności stwierdzam, że taki jest najlepszy. Dlaczego? Mięciutki, rozpływający się w ustach, pachnący i bez zakalca... Mężulowi bardzo smakował...zjadał go z Nutellą i stwierdził, że następnym razem mam zrobić z czekoladą (to czekoladożerca jest, dla niego nigdy nic nie jest za słodkie).
Dzisiaj Dzień Kobiet, więc przede wszystkim Panie zapraszam na kawałeczek rozpływającego się w ustach chlebka!



Składniki na formę 31x13cm

2 szklanki mąki pszennej, przesianej
0.5 szklanki kwaśnej śmietany (np. 18 %, może być też maślanka)
2 jaja, roztrzepane
3 banany, średniej wielkości, dojrzałe, rozgniecione
1,5 szklanki cukru
0.5 szklanki oleju
1 łyżeczka sody oczyszczonej, płaska
1 łyżeczka proszku do pieczenia, płaska
szczypta soli
1 łyżeczka ekstraktu z wanilii lub 16 g cukru waniliowego (ewentulanie kropla aromatu)

Piekarnik rozgrzewamy do 170 stopni C.

W misce roztrzepujemy jaja, dodajemy smietanę, olej, ekstrakt i rozgniecione banany. Łączymy wszystko trzepaczką.

W innej misce łączymy mąkę, cukier, sodę, proszek do pieczenia, sól.

Masę jajeczną wlewamy do suchych składników. Mieszamy wszystko do połączenia skladników, minutę.

Formę natłuszczamy i wysypujemy bułką tartą. Wlewamy ciasto. Wyrównujemy powierzchnię. Wstawiamy do piekarnika i pieczemy 65-70 minut. Radzę sprawdzić patyczek, jeśli jest suchy, ciasto jest upieczone.

Ciasto po częściowym ostygnięciu wyjmujemy z formy, posypujemy cukrem pudrem i kroimy.

Smacznego!

Raspberry Cheesecake Brownies (Sernikobrownie z malinami)


Czekolada, maliny i ser - i ich wspaniałe połączenie w pysznym cieście. Dzisiaj Dzień Zakochanych, ale nie warto go piec tylko raz w roku z tej właśnie okazji. Zapewniam Was, że sięgniecie po niego częściej ;)
Brownie prosto z USA, a dokładnie z Bostonu, ponieważ to ponoć tam powstała jego pierwotna wersja spisana w książce.




























Składniki na formę 20x30cm

1 szklanka mąki, przesianej
1 szklanka cukru
1 szklanka cukru pudru
20 dag masła
20 dag czekolady deserowej lub gorzkiej, posiekanej
0.5 szklanki groszków czekoladowych, deserowych
około 1,5 szklanki malin (świeżych lub mrożonych)
40 dag sera (zwykły twaróg, może być zmielony)
16 g cukru waniliowego lub 1 łyżeczka ekstraktu z wanilii**
5 jaj

Piekarnik rozgrzewamy do 175 stopni C. Formę wykładamy pergaminem. Maliny rozmrażamy jeśli były z zamrażalnika, tak aby można je było rozłożyć po cieście.

Na brownies: Czekoladę roztapiamy w kąpieli wodnej (z dodatkiem odrobiny mleka lub wody), odstawiamy do przestudzenia. Masło ucieramy z cukrem pudrem na puszystą masę. Dodajemy 3 jaja, po jednym, cały czas ucierając, aż masa będzie kremowa. Dodajemy pół mąki, miksujemy, następnie wlewamy ostudzoną czekoladę, cały czas miksując. Na końcu wsypujemy resztę mąki.

Na ser: Ser ucieramy na wysokich obrotach z cukrem przez 5 minut, aż grudki się utrą. Dodajemy pozostałe 2 jaja i cukier waniliowy lub ekstrakt. Ucieramy ser aż będzie gładki i kremowy (5 minut).

Brownies wylewamy na przygotowaną formę. Wyrównujemy. Następnie wylewamy ser, wyrównujemy. Posypujemy malinami i groszkami czekoladowymi. Mieszamy całe ciasto (ja zawsze robię coś a'la ósemki ;) ) widelcem od samego dna.

Wkładamy do piekarnika i pieczemy 40-45 minut, aż ser z wierzchu się zetnie i zarumieni.
Gdy ciasto przestygnie, kroimy je na kwadraty, zjadamy :)

Smacznego!

Uwagi
* zamiast groszków czekoladowych można użyć posiekanej na drobne kawałeczki czekolady
* ciasto polecam również z truskawkami, jagodami i jeżynami
** niebawem pojawi się przepis na ekstrakt z wanilii

Chlebek bananowy z groszkami czekoladowymi (Chocolate Chip Banana Bread)


Bardzo lubię wypieki zza oceanu czyli ze Stanów Zjednoczonych. Ich kuchnia, co prawda w większości to kuchnia fusion, bo jednak "przywieziona" i zmodyfikowana, lecz ja odnoszę wrażenie, że ciężko pracowali na swoje dziedzictwo kulinarne, udowadniając, że nie muszą "pożyczać" przepisów. Pierwsze na myśl, na pytanie co pieką i jedzą w USA, przychodzą mi oczywiście muffiny i cupcakes'y na równi z hamburgerami i stekami ;) A przecież kuchnia amerykańska ma tyle kolorów :) Jest wspaniała, począwszy od wypieków skończywszy na lekkich sałatkach i tuczących mięsach z grilla ;)
 Chlebek bananowy jest kolejnym z wypieków amerykańskich, który bardzo miło mnie zaskoczył. Ciasto jest tak banalne, że aż trudno uwierzyć, że takie dobre. Nie ma takiej opcji żeby nie wyszło nawet największym nieudacznikom kuchennym ;) Mojemu mężowi chlebek tak posmakował że prawie cały zjadł sam. Idealnie  chlebek pasuje do porannej lub/i popołudniowej kawki :)

Polecam!



Składniki na 1 formę chlebową ok 23 x 18 cm

1 i 3/4 szklanki mąki
3/4 szklanki cukru
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1/4 łyżeczki sody oczyszczonej
1/4 łyżeczki soli
1 łyżeczka cynamonu
2 duże jaja
13 dag masła, roztopionego i schłodzonego
3 banany, rozgniecione, najlepsze dojrzałe
1 szklanka posiekanych orzechów (ja dałam włoskie, ale mogą być w zasadzie każde)
1 łyżeczka aromatu waniliowego
1/2 szklanki groszków czekoladowych ( można zastąpić posiekaną czekoladą)

Piekarnik rozgrzewamy do 180 stopni C.

W jednej misce łączymy mokre składniki tj. : jaja, masło, aromat i rozgniecione banany. Mieszamy, aż wszystkie składniki się połączą (łyżką). 

W drugiej misce łączymy suche składniki tj. : przesianą mąkę, cukier, proszek do pieczenia, soda, sól, cynamon.

Mokre składniki dodajemy do suchych. Mieszamy wszystko, aż masa będzie jednolita (ja robiłam to drewnianą łyżką/szpatułką. Na samym końcu dodajemy posiekane orzechy oraz groszki czekoladowe i mieszamy aby równomiernie rozłożyły się po cieście.

Ciasto wlewamy do wysmarowanej tłuszczem i posypanej bułką tartą formy i pieczemy 60 minut, na środkowej półce piekarnika. Dobrze jest przy około 55 minutach pieczenia sprawdzić drewnianym patyczkiem czy chlebek jest już upieczony. Jeśli patyczek jest suchy, wykładamy chlebek i studzimy na kratce.

Posypujemy cukrem pudrem.

Smacznego!

Zapiekanka makaronowa z serem i boczkiem




Na tę zapiekankę miałam oko już od dawna. Jest prosta i szybka do zrobienia, wspaniale smakuje, choć nie ukrywam, liczy sobie trochę kalorii, ale czego nie robi się dla makaronu, który uwielbiam w każdej postaci. Boczek nie jest moim ulubieńcem kuchennym ale w tej zapiekance nie mogłoby go nie być. Całość pysznie smakuje i jest nieziemkso syta!
Taką zapiekankę i jej podobne wersje wiele razy spotkałam w kuchni zza oceanu - w USA i Kanadzie. Polecam, przepyszna :)
To kolejny przepis do akcji makaronowej Mossqa - VIVA la pasta!




Składniki dla 4 osób

1 opakowanie makaronu rurki
20 dag sera żółtego, startego na tarce o dużych oczkach
10 dag boczku
2 jaja
250 ml mleka lub śmietanki
sól, pieprz, gałka muszkatołowa


Makaron gotujemy wg przepisu na opakowaniu.
Boczek kroimy na małe kawałeczki i podsmażamy na maśle do zrumienienia.

Piekarnik rozgrzewamy do 180 stopni C.

Ugotowany makaron mieszamy z 15 dag sera żółtego i usmażonym boczkiem. Doprawiamy solą i pieprzem.

Jaja rozbełtujemy z mlekiem, doprawiamy solą pieprzem i gałką.

Szklane naczynie do zapiekania smarujemy masłem i wykładamy makaron. Zalewamy go mieszaniną jajeczną.
Posypujemy resztą (5dag) żółtego sera i zapiekamy 25 minut, do zrumienienia.

Uwagi:
* Wierzch zapiekanki możemy posypać jakimkolwiek serem pleśniowym, zyska wtedy bardziej wyrazisty smak
* Zapiekankę możemy podać z ketchupem

Smacznego!

Pancakes



...czyli amerykańskie naleśniki.

Nie wiem jak to się stało, że jeszcze nie umieściłam na nie przepisu na blogu ?

To mój ulubiony przepis na klasyczne panckaes'y. Czasami nachodzi nas z mężem faza na te naleśniczki i pieczemy je bez końca, z różnymi dodatkami - z dżemem, musem owocowym, miodem, z borówkami, truskwkami itd. Są proste w wykoanniu, choć przyznam szczerze, że piewrszy raz nie mogłam sobie poradzić z ich odwracaniem na druga stronę (to ciasto, płynne i lepiące się do wszystkiego). Teraz już mam wprawę :) Pancakes'y są grubiutkie i puchate, rozpływające się w ustach...takie lubie najbardziej :) Idealne na śniadanie!



Składniki na 10-12 grubszych sztuk

400 g maślanki
1,5 szklanki mąki
1 duże jajo
1 łyżeczka proszku do pieczenia (nie kopiata)
1,5 łyżeczki sody
2 łyżki cukru
2 łyżki stopionego masła
szczypta soli

Mąkę przesiewamy do miski, mieszamy z proszkiem do pieczenia, sodą, cukrem i solą. W osobnej misce rozbełtujemy jajo z masłem, dodajemy maślankę i mieszamy. Przelewamy do naczynia z mąką i miksujemy, aż masa będzie jednolita i gładka (1-2 minuty). Odstawiamy ciasto na minimum 30 minut, aż napęcznieje i składniki dobrze się ze sobą scalą.

Na małej patelni teflonowej smażymy naleśniki (2 łyżki ciasta - 1 naleśnik) po 2-3 minuty z każdej strony, aż do zrumienienia. Gdy mamy nieteflonową patelnię, smażymy na maśle.

Podajemy np. z syropem klonowym, dżemem, kremem czekoladowym lub posypane cukrem pudrem.

Smacznego!

Red Velvet Cake


Tajemniczy, dostojny, elegancki, piękny...w sam raz na Walentynki :)

Kusi swoim kolorem i wspaniale smakuje. Gęste kakaowe ciasto z delikatnym serkiem mascarpone. Całość wieńczą wiórki kokosowe.



Jestem bezgranicznie zauroczona tym tortem!

Doznania wzrokowe i smakowe sprawiają, że nie warto się zastanawiać tylko czym prędzej upiec :)

Przepis w ramach akcji Walentynkowej na portalu Durszlak.

Składniki na tortownicę 27cm (tort idealny na 24cm)

Ciasto:
2 1/2 szklanki mąki
1 1/2 szklanki cukru
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 łyżeczka sody oczyszczonej (płaska)
1 łyżeczka soli (płaska)
1 łyżka ciemnego kakao
1 szklanka oleju
1 szklanka maślanki
3 jaja
czerwony barwnik (ja mam w proszku i dałam 1/2 łyżeczki)
1 łyżeczka białego octu
1 łyżeczka aromatu waniliowego

Masa mascarpone:
500 g serka mascarpone
200 g masła (miękkiego)
1 łyżeczka aromatu waniliowego
3/4 szklanki cukru pudru

Dodatkowo: wiórki kokosowe do dekoracji

Przygotowanie ciasta:
Piekarnik rozgrzewamy do 180 stopni C.
Jaja ubiajmy z cukrem i solą z puszysta masę (3 minuty). Przesiewamy poracjami mąkę (wymieszaną z sodą i proszkiem do pieczenia) i na zmianę dodajemy porcjami maślankę. Cały czas miksujemy. Na końcu dodajemy kakao, barwnik, ocet, aromat i porcjami dolewamy olej. Miksujemy wszystko aż do gładkiej konsystencji.

Tortownicę 27 cm (lub 24 cm) smarujemy masłem i posypujemy bułką tartą. Wykładamy ciasto i pieczemy 30-35 minut (sprawdzamy patyczkiem czy się upiekło). Studzimy na kratce. Przekrawamy ciasto na 2 blaty (można przekroic na więcej, wg upodobań).

Masa mascarpone:
Ubijamy masło z cukrem do białości i poracjami dodajemy serek mascarpone. Na koniec dodajemy aromat.

Tort przekładamy 2/3 masy a pozostałą częścią smarujemy wierzch i boki. Obsypujemy kokosem (nie jest to konieczne).

Smacznego!

Chocolate Crinkle Cookies (Popękane ciasteczka czekoladowe)




Popękane czekoladowe ciasteczka czy też ciasteczka na chrupko.
Piecze się je na Boże Narodzenie, Nowy Rok i karnawał. Najczęściej spotykałam je na stronach z USA, Anglii i Australii, ale także na polskich blogach.
W smaku podobne są do Brownies, tylko zdecydowanie bardziej chrupiące. Są mocno czekoladowe, mają piękny aromat i wyglądają fantastycznie z tą popękaną skórką :)

Tym ciasteczkowym akcentem witam wszystkich w Nowym Roku! :)


Składniki na około 60 ciasteczek

125 g miękkiego, niesolonego masła, grubo posiekanego
370 g drobnego brązowego cukru (dałam pół na pół ze zwykłym białym cukrem)
1 łyżeczka aromatu waniliowego
60 g ciemnej czekolady, roztopionej (dałam 100g - całą tabliczkę)
2 jaja
80 ml mleka
340 g mąki
2 łyżki kakao w proszku
2 łyżeczki proszku do pieczenia (dałam płaskie)
1/4 łyżeczki mielonego ziela angielskiego
85 g posiekanych orzechów pekanowych (dałam włoskie)
cukier puder do obtaczania ciasteczek

Dwie blachy wyłoyżyć papierem do pieczenia. Masło, cukier i aromat waniliowy utrzeć na kremową masę. Dodawać po jajku, mieszając po każdej porcji. Następnie dołączyć czekoladę i wymieszać.

Do masy przesiać mąkę, kakao, proszek do pieczenia, ziele angielskie, wlać mleko i dokładnie połączyć składniki. Na koniec dodać orzechy i zamieszać. Wstawić do lodówki na przynajmniej 3 godziny (u mnie wystarczyło), a najlepiej na całą noc.

Piekarnik rozgrzać do 180 stopni C. Z ciasta formować niewielkie kulki, a każdą kulkę obtoczyć w cukrze pudrze.

Ułożyć ciasteczka na blachach, zachwoując odtęp między kulkami (trochę urosną). Piec przez 15-20 minut, aż zbrązowieją. Odstawić na 3-4 minuty, nastepnie przełożyć na metalową podstawkę.

Ciasteczka najlepsze są świeże.

Smacznego!



Przepis pochodzi z książki "Dania słodkie" Wyd. Wega Delbana Polska (Tytuł oryginału "Sweet food" Sydney, Australia)